Przejdź do treści

DS/2026/02 · Wrocław ·

Zanim zmienimy ordynację, zmieńmy to, co wiemy o kandydatach

Wniosek przyjęty przez większość uczestników.

Pytanie przewodnie rundy: co zmienić w sposobie wybierania polityków, żeby do polityki szli lepsi ludzie?

W czym się zgodziliśmy

  1. Jednomandatowe okręgi nie są odpowiedzią. Od nich zaczynaliśmy i nie wytrzymały rozmowy — mimo że część z nas siadała do niej po ich stronie. W okręgu wygranym 51 do 49 prawie połowa wyborców zostaje bez reprezentacji. Dwie największe partie zabrałyby i tak większość mandatów, co widać na przykładzie Wielkiej Brytanii. Wygrywałby ten, kto ma pieniądze na kampanię w okręgu. A okręgi da się kroić pod potrzeby polityczne — co dotyczy również systemu, który mamy dziś.

  2. Sedno problemu to nie ordynacja, a partiokracja. Listę układa zarząd partii, czasem jedna osoba — i to jest moment, w którym rozstrzyga się skład Sejmu, na długo przed tym, jak ktokolwiek zagłosuje. To, jaką mamy ordynację, jest kwestią drugorzędną wobec tego, kto decyduje, kto się na niej znajdzie. Postawiliśmy pytanie w złym miejscu i to jest najważniejsze ustalenie tej rundy.

  3. Obowiązek informacyjny kandydata. Punkt, przy którym zgoda była najszersza i nie spotkał się z żadnym sprzeciwem. O kandydacie z dalszego miejsca na liście przeciętny wyborca nie wie praktycznie nic poza zdjęciem i nazwą partii. Nie ma sensu wymagać od ludzi mądrzejszych decyzji, nie dając im podstaw do ich podjęcia.

  4. Zniesienie premii za miejsce na liście. Pierwsze miejsce jest realną przewagą niezależną od kandydata, a przydziela je zarząd partii. Wracał pomysł okrągłej karty wyborczej — bez numerów i bez wyraźnego początku, więc żeby zagłosować, trzeba wiedzieć, na kogo. To samo zapisywaliśmy też jako losowanie kolejności. Kierunek się podobał; wykonanie pozostaje sporne.

  5. Subwencja państwowa dla partii ma zostać — ale w pełni przejrzysta. Jej brak oznacza korupcję na wzór amerykański: grupy interesu płacą za kampanię i przychodzą po ustawę. Skoro to publiczne pieniądze, mamy prawo wiedzieć, jak są wydawane.

  6. W kwestii jawności ostatnie lata przyniosły realną poprawę — i trzeba to powiedzieć uczciwie. Rejestr umów partii, rejestr wpłat na konto partii, oświadczenia majątkowe posłów i radnych najniższego szczebla, dostępny wykaz głosowań. Kilka lat temu tego nie było. Nie wszystko jest w porządku, ale kierunek jest dobry — a klub, który tego nie zauważa, traci wiarygodność, kiedy krytykuje.

  7. Rozszerzenie prawa wyborczego do 16 lat. Bez większych kontrowersji, z argumentem, że osoba, której osiemnaste urodziny wypadają zaraz po wyborach, przez cztery lata żyje w kraju, na którego kształt nie miała wpływu.

Rekomendacja klubu

Sejm powinien zmienić Kodeks wyborczy tak, żeby kolejność kandydatów na liście przestała dawać przewagę niezależną od kandydata — przez losowanie kolejności albo kartę bez numerowanych pozycji. Sejm powinien również nałożyć na każdego kandydata jednolity obowiązek informacyjny, a Państwowa Komisja Wyborcza powinna prowadzić jedno publiczne miejsce, w którym te informacje są dostępne w tym samym formacie dla wszystkich: wykształcenie, faktyczny przebieg pracy zawodowej, dotychczasowa działalność publiczna i pełnione funkcje, źródła finansowania kampanii.

To jedna rekomendacja, nie dwie: obie części dotyczą tego, co wyborca wie w momencie oddawania głosu, i obie da się wprowadzić bez przebudowy systemu wyborczego.

Proponowana metoda: odroczone wejście w życie

Odpowiedź na piąty punkt sporny. Takie zmiany mają szansę przejść, jeśli uchwala się je z odroczonym wejściem w życie — politycy decydują dziś o roku 2035, więc ich to już nie dotyczy i łatwiej im się zgodzić. Wzór: nowozelandzki zakaz sprzedaży papierosów kolejnym rocznikom.

Pytania, na które nie umiemy odpowiedzieć

  1. Kim właściwie są ci „lepsi ludzie“, których chcemy w polityce? Pytanie zadane na koniec rozmowy, bez odpowiedzi — a streszcza cały wieczór. Bo dla prezesa partii lepszy poseł to ten, który wie, który przycisk nacisnąć.

  2. Kto powinien mieć prawo głosu — i czy głos każdego ma ważyć tyle samo? Najgorętszy spór wieczoru, nierozstrzygnięty. Zauważyliśmy przy tym, że domyka klamrę z rundą migracyjną: jeśli wymagamy od migranta znajomości języka, ale opłacamy mu kurs, to może od wyborcy też można wymagać wiedzy — pod warunkiem, że państwo najpierw pomoże ją zdobyć.

  3. Jak konkretnie miałoby wyglądać losowanie kolejności na listach, żeby nie przenosiło przewagi w inne miejsce?

  4. Czy zmiany uderzające w klasę polityczną da się przeprowadzić inaczej niż pod presją społeczną — i jak taką presję zbudować?

  5. Jak rozliczane są ryczałty na biura poselskie i co da się z tym zrobić? Wątek poza programem, ale jedyny tego wieczoru, przy którym zgoda była pełna. Odnotowujemy go jako osobne pytanie otwarte.

W czym się nie zgodziliśmy

Te punkty zostały bez zgody. Zapisujemy je, bo udawanie jednomyślności byłoby nieuczciwe.

  • Jednomandatowe okręgi. Jedni uważają, że w JOW głosuje się na człowieka, a nie na partyjny szyld, i to jest wartość sama w sobie. Drudzy — że cena jest za wysoka, bo prawie połowa wyborców w okręgu zostaje bez swojego posła. Spór idzie o to, co jest większą wadą systemu: brak personalnej odpowiedzialności czy utrata reprezentatywności.
  • Limit kadencji. Jedni: jeśli polityk jest dobry i ludzie go chcą na trzecią czy czwartą kadencję, nie ma powodu go odcinać. Drudzy: w Sejmie siedzą ludzie obecni tam od jego początku, którzy nie robią nic innego. Spór idzie o to, czy demokracja ma chronić wyborcę przed jego własnym wyborem.
  • Jak technicznie znieść premię za miejsce na liście. Jedni chcą jednego losowania kolejności dla wszystkich kart w kraju. Drudzy — osobnej kolejności na każdej karcie. Spór idzie o to, czy premię znosimy, czy tylko rozpraszamy.
  • Ograniczanie albo rozszerzanie prawa wyborczego. Z tego zrobiła się osobna i najgorętsza rozmowa wieczoru: egzamin dla wyborców, granice wieku w obie strony, ważenie głosu osobom pracującym i utrzymującym dzieci, losowanie postów w wariancie greckim, pozycja „żaden z kandydatów nie spełnia moich oczekiwań" na karcie do głosowania. Górna granica wieku została mocno oprotestowana — padło, że to zawieszenie praw. Żadna z tych propozycji nie uzyskała zgody i ten spór stał się kandydatem na temat wrześniowy.
  • Czy taka zmiana jest w ogóle możliwa. Jedni: każdą z tych zmian musieliby uchwalić ci, którzy na niej stracą, więc rozmowa jest jałowa. Drudzy: jeśli pomysł nie powstanie najpierw w społeczeństwie, nigdy nie będzie miał szansy się przebić. Spór idzie o to, czy klub dyskusyjny ma sens — i zapisujemy go, bo padł na sali wprost.

Karta tematu do pobrania

Ta sama treść w wersji do wydrukowania i wysłania dalej.

Pobierz PDF · 2,1 MB

Przyjdź na najbliższe spotkanie

Wnioski powstają na spotkaniach — im więcej różnych zdań w sali, tym mniej wniosek jest oczywisty.

, 16:00–19:00

PRZED·POKÓJ H13

ul. Świdnicka 43/45

Jaka ma być polska szkoła, żeby była dla Polski dobra?

Szczegóły spotkania →